Nie jest to test mocnych stron. Nie dostaniesz punktów ani etykiety. To krótka mapa tego, co już masz do dyspozycji — nawet jeśli na co dzień tego nie zauważasz.
Twoje odpowiedzi pozostają w tej przeglądarce. Narzędzie niczego nie diagnozuje i nie wysyła danych na serwer.
Nie szukaj „najlepszej wersji siebie”. Zaznacz to, co choć czasem jest dostępne.
Przykłady: „nie poddaję się od razu”, „umiem znaleźć informację”, „potrafię rozładować napięcie humorem”, „umiem przyznać, że czegoś nie wiem”, „zwykle zauważam, kiedy ktoś potrzebuje wsparcia”.
Pomyśl o tym, co choć trochę obniża napięcie albo pomaga wrócić do siebie.
Przykłady: „opuszczają mi się barki”, „zwalnia oddech”, „przestaję zaciskać szczękę”, „wraca apetyt”, „łatwiej mi usiedzieć w miejscu”, „myśli przestają pędzić”.
Zasobem nie musi być samodzielność. Czasem zasobem jest ktoś, przy kim nie trzeba radzić sobie samemu.
Może to być osoba, instytucja albo narzędzie. Np. „siostra”, „kolega z pracy, który zna się na finansach”, „moja poradnia”, „fundacja, do której mogę zadzwonić”, „AI do porządkowania pomysłów”.
Czasem zasobem jest coś bardzo konkretnego i małego.
Przykłady: „herbata w ulubionym kubku”, „10 minut na balkonie”, „sprzątnięcie biurka”, „szydełkowanie”, „jazda samochodem bez rozmów”, „konkretny fotel”, „las”, „biblioteka”.
Nie chodzi o przekonywanie się, że „wszystko będzie dobrze”. Chodzi o fakty z własnej historii.
Przykłady: „ktoś mnie wyręczył”, „zrobiłem listę”, „poszedłem do lekarza”, „przyznałem, że nie wiem co robić”, „podzieliłem problem na małe kroki”, „po prostu wytrzymałem ten dzień”.
Nie każda trudność jest „ukrytą zaletą”. Ale czasem w sposobie radzenia sobie rozwinęła się kompetencja, która nadal jest dostępna.
Nie musi być kompletna. To fotografia na dziś — możesz do niej wracać i dopisywać kolejne rzeczy.
To ćwiczenie służy autorefleksji. Nie zastępuje diagnozy ani psychoterapii.